poniedziałek, 13 listopada 2017

Mia Sheridan - "Calder. Narodziny odwagi".

NIE BÓJ SIĘ SPEŁNIAĆ MARZEŃ!



Tytuł: "Calder. Narodziny odwagi".
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Helion
Rok wydania: 2016
Stron: 373



Opis:

Kiedy dziesięcioletni Calder pierwszy raz zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Ale z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość.

Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz, jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać życiu nowy sens.

Calder. Narodziny odwagi to opowieść o walce dobra ze złem, o strachu i męstwie oraz o ponadczasowej prawdzie, że światłość miłości potrafi rozświetlić największe mroki...


Moje wrażenia:

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Mia Sheridan. Tyle o niej wszędzie słyszałam, że w końcu i ja postanowiłam sięgnąć po jej książki. Pewnie jesteście ciekawi, jakie są moje odczucia? Sama nie wiem jak je do końca sprecyzować, mam mieszane uczucia. Przyznam się Wam, że bardzo ciężko czytało mi się początkowe rozdziały. Już prawie chciałam ją odłożyć na półkę, lecz w końcu postanowiłam dać jej szansę. Może to i dobrze, bo jakoś od połowy wciągnęła mnie jej treść. Z czym mamy tutaj do czynienia? O czym jest ta książka? Zaraz troszkę Wam przybliżę.

Zanim jednak to nastąpi, spójrzcie na okładkę. Przyciąga wzrok, prawda? Młody, piękny mężczyzna o przenikliwym spojrzeniu może zawrócić kobietom w głowie. Czyżby taki był nasz główny bohater? Kim jest Calder?

Kiedy go poznajemy, jest dziesięcioletnim chłopcem, który przebywa wraz z rodzicami w Arkadii. Jest synem  robotników i zajmuje się dostarczaniem wody ze świętego źródła swojej wspólnocie. Dobro wspólnoty jest dla niego najważniejsze, nigdy nie łamie ustalonych zakazów. Czy tak będzie zawsze? W jego życiu najważniejsza jest dla niego rodzina, szczególnie bliska jest mu młodsza siostra, której stan zdrowia ciągle się pogarsza. I nagle jego życie ulega zmianie, w Arkadii pojawia się ośmioletnia dziewczynka o imieniu Eden. Dziewczynka, która wzbudza w nim uczucia, jakich nie powinien czuć, gdyż ona przeznaczona jest na żonę przywódcy Arkadii.
Eden niewiele pamięta ze swego dzieciństwa, przygotowuje się do roli żony Hektora. Nie darzy go jednak żadnym uczuciem. Jej również zaczyna się podobać Calder. Czy zawalczą o własne marzenia?  Czy ich uczucie ma szansę się rozwinąć? Jak zakończy się ich historia? 

Muszę Wam powiedzieć, że mimo iż początkowo nie byłam zachwycona książką, później czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem. Treść wciągnęła mnie i pochłonęła, z zainteresowaniem śledziłam poczynania naszych bohaterów, w miejscu, w którym niełatwo jest żyć. Miejsce akcji w ogóle zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Arkadia bowiem to takie prymitywne miejsce, w którym nie ma nic ze współczesności, tam wszystko jest zakazane. To chyba moja pierwsza przeczytana książka, która ukazuje życie w sekcie, gdzie wszyscy podporządkowują się jednemu szaleńcowi, który każe się nazywać przywódcą. Przywódcą ustalającym reguły, których łamać nie należy. Z jednej strony Mia Sheridian przypomniała mi, że temat sekty we współczesnym świecie nie jest czymś niezwykłym, z drugiej strony zastanawiam się, jak można tak ślepo ufać i podporządkować się bezgranicznie jednej osobie. Mówi się, że zasady są niekiedy po to, żeby je łamać. Jesteście ciekawi, czy i tu zostały złamane? Czy nasi bohaterowie mieli tyle odwagi? Tego fragmentu fabuły na pewno wam nie zdradzę.

Wróćmy do Caldera i Eden. Ich losy pisane są w narracji pierwszoosobowej, w której raz poznajemy opowieść od strony Caldera, raz od strony Eden. Dzięki temu zabiegowi łatwiej jest nam zrozumieć pewne sytuacje, a wszystko jednocześnie wspaniale się dopełnia. Zarówno postać Eden, jak i Caldera jest wspaniale wykreowana. Autorka wspaniale ukazała początkową wzajemną dziecięcą fascynację, która wraz z ich dojrzewaniem przerodziła się w miłość. Calder ujął mnie swoją odwagą, męstwem i determinacją. Z kolei Eden swoją delikatnością i siłą ducha. Na uwagę zasługują też postacie drugoplanowe. Bardzo polubiłam Xandera, przyjaciela Caldera, na którego zawsze mógł liczyć. Często i on wykazywał się sprytem i odwagą. Z kolei Hektor niestety do moich ulubionych postaci nie należy. To taki czarny charakter, który wywołuje negatywne uczucia. Jednym słowem wraz z bohaterami przeżywałam ich radości i smutki, drżałam o ich życie, złościłam się na niesprawiedliwość, nienawidziłam Hektora. Wiele doznań czeka Was na kartach książki.

I jeszcze to emocjonujące zakończenie, które pozostawia nas z wieloma pytaniami. I zachęca do sięgnięcia po kontynuację, po kolejną część.

Podsumowując, zachęcam Was do sięgnięcia po książkę. "Calder. Narodziny odwagi" to powieść o walce dobra ze złem, o męstwie i strachu, ale też o pokonywaniu przeciwności, o walce o własną godność i miłość. Miłość, która potrafi rozjaśnić mrok i pokonać wszystkie trudności. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to koniecznie przeczytajcie w jakiś jesienny wieczór. Polecam! 







Książka bierze udział w wyzwaniu:
dziecięce poczytania i Olimpiada czytelnicza.



poniedziałek, 6 listopada 2017

Wanda Szymanowska – "Zaina" [PATRONAT]



Tytuł: "Zaina"
Autor: Wanda Szymanowska
Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Rok wydania: 2017
Stron:51



Moje wrażenia:

Drogi czytelniku czy znasz twórczość pani Wandy Szymanowskiej? Jeśli tak, to nie muszę Cię zachęcać do przeczytania kolejnej pozycji. Jeśli natomiast nic jeszcze nie czytałeś, to koniecznie to nadrób. Wanda Szymanowska to autorka trylogii obuwniczej ("Zielone kalosze", "Niebieskie sandały", "Czerwone szpilki"); pamiętnika grubaski ("Lardżelka"). Z kolei w "Kim, do diabła, jest Anita?" autorka porusza temat starości. Ma w swoim dorobku również utwór dla dzieci pt. "Ciapek". A dziś chciałabym Was zachęcić do przeczytania mojego patronatu –"Zaina". O czym jest ta książeczka, licząca zaledwie 52 strony? Zaraz Wam powiem...

Często zastanawiam się nad tym, co się dookoła nas dzieje, gdzie niektórzy zatracili szacunek do drugiego człowieka? Dlaczego już dzieci w szkole potrafią być okrutne i wyśmiewają się z innych, przezywają. Czy tylko dlatego, że ktoś nie zna języka danego kraju, czy ma inny kolor skóry, to jest od razu gorszy? Nie! To nie jest prawda. Każdy z nas musi być człowiekiem i powinien traktować drugiego człowieka, tak jakby sam chciał, aby go traktowano.

Nasza bohaterka Zaina jest małą dziewczynką, która ze względu na toczącą się wojnę w jej kraju – Syrii, zmuszona była wraz z rodzicami stamtąd uciec. Przybywa do Polski, do Warszawy. Spotykamy ją, kiedy trafia do szkoły. Staje przed całą klasą, nikogo nie zna i nie wie, co ją czeka. Tymczasem czeka ją wiele miłych, ale i też przykrych chwil. Nie dość, że musi na nowo uczyć się żyć w nowym kraju, całkiem dla niej obcym, to jeszcze nie jest przez wszystkich akceptowana. Już pierwszego dnia szkoły, Jadzia koleżanka z klasy wyśmiewa się z niej i szydzi. Śmieje się z jej ubioru i przyborów szkolnych. Nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządza małej Syryjce. Ale to nie tak, że wszyscy są przeciwko niej. Jest też Wojtek, który od początku ma dla niej dobre słowo, pozyskuje jej sympatię. Poznaje rodziców i babcię Zainy, zaznajamia się z kulturą i rytuałami, jakie panują w jej rodzinie. Spędza z nią wiele czasu, służy pomocą. Bardzo dokładnie poznajemy losy Zainy z jej dziecięcego punktu widzenia.

Więcej na temat fabuły nic nie napiszę. Musicie koniecznie przeczytać sami. Ta historia na pewno podbije Wasze serca. Bo ta niewielka książeczka jest nie tylko dla dzieci. Wielu dorosłych również może się z niej dużo nauczyć. Bohaterka jest doskonale wykreowana, razem z nią odczuwamy, to co ją spotyka. Współczujemy jej, złościmy się, kiedy spotyka ją przykrość. Podziwiamy, że mimo wszystko dobrze sobie radzi. Bardzo polubiłam tą małą, ale jakże dzielną i wrażliwą dziewczynkę. Myślę, że wielu z Was ją polubi...

Czytając, zastanawiamy się, jak to możliwe, że świat jest taki nietolerancyjny, że kolor skóry może być powodem do szykan. Gdzie szacunek i zrozumienie dla drugiego człowieka? Gdzie miłość do bliźniego? Jest to bardzo mądra i skłaniająca do refleksji książka. Warto przeczytać ją z dziećmi, bo dzięki niej będziecie mogli wspólnie o tym podyskutować.

Podsumowując "Zaina" to książeczka, którą przeczytacie bardzo szybko. Nawet nie będziecie wiedzieć, kiedy pojawi się ostatnia strona. Zawiera w sobie przesłanie, skłania nas do refleksji. To historia, która uczy i pokazuje, jak zachowywać się nie należy. Z całego serca polecam! Koniecznie przeczytajcie.






Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i patronowania dziękuję Autorce oraz:




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam,bo polskie; Olimpiada czytelnicza oraz Dziecięce poczytania.

czwartek, 2 listopada 2017

Artur Urbanowicz – "Grzesznik"



Tytuł: "Grzesznik"
Autor: Artur Urbanowicz
Wydawnictwo: GMORK
Rok wydania: 2017
Stron: 743




Opis:


Gabriel Amorth, egzorcysta, sporządził klasyfikację pięciu stopni nękania człowieka przez złego ducha: kuszenie, dręczenie, obsesje, nawiedzenie i opętanie.

Zapomniał jednak o jeszcze jednym, najgorszym: gdy wszystko to spotyka cię jednocześnie...

Marek Suchocki, boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka...

Poznaj zaskakujące, niespotykane dotąd połączenie horroru i opowieści gangsterskiej w klimacie Chłopców z ferajny!




Moje wrażenia:


Siedzę, myślę i nie wiem, od czego zacząć... Książkę przeczytałam już jakiś czas temu... Wiecie, dlaczego mam taki dylemat? Chyba dlatego, że w zeszłym roku przeczytałam debiut autora pt. "Gałęziste". Debiut, który bardzo mocno zapadł mi w pamięci. Do dziś wyraźnie pamiętam jego fabułę, ten dreszczyk emocji, który towarzyszył mi wtedy podczas czytania. Kiedy więc otrzymałam "Grzesznika" nastawiłam się na podobne wrażenia. Tymczasem Artur Urbanowicz mnie zaskoczył. Czy w takim razie książka spełniła moje oczekiwania? Czy jest równie dobra i pozostanie na długo w mej pamięci? O tym już za chwilkę

Głównym bohaterem książki jest Marek Suchocki "Suchy", boss suwalskiego półświatka, który rządzi twardą ręką całymi Suwałkami z pomocą swoich zaufanych ludzi. Potrafi być bezwzględny i okrutny, nie boi się nikogo i niczego. Ma żonę i dwójkę dzieci, siostrę i specyficzną mamuśkę. Jest też i kochanka. W życiu raczej niczego mu nie brakuje, wygodę zapewnia mu całkiem spory majątek, który posiada. Jednak pewnego dnia wszystko zaczyna się powoli zmieniać. Suchy otrzymuje informację, iż z więzienia wyszedł były boss przejętego przez Marka półświatka. Jest nim Grzegorz Samielewicz, zwany Samiel bądź Grzesznik. Co to oznacza dla Suchego? Czyżby ustąpienie miejsca?

Suchy nie chce się tak łatwo poddać i ustąpić. Bierze sprawy w swoje ręce, chce wyraźnie zaznaczyć, kto teraz tu rządzi. Postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Te porachunki gangsterskie kończą się tragicznie. Suchy spada ze schodów i doznaje wstrząsu mózgu. Po wybudzeniu się ze śpiączki dowiaduje się, że jego zaufani współpracownicy przeszli na stronę Samiela. To jeszcze nie wszystkie złe wiadomości. Odkrywa również, że wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności znikły. Mało tego Grzesznik okazuje się inteligentnym psychopatą, który stawia mu warunek – albo ustąpi, albo zostanie mu zabrane wszystko, co kiedykolwiek go cieszyło. Co zrobi Suchy? Jak postąpi? Mało tego po wypadku, w życiu Suchego zdarzają się dziwne wydarzenia, bohater traci wiarę we własne zmysły. Co się z nim tak naprawdę dzieje?

Początkowo książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Zostajemy zapoznani z działalnością i rodziną Suchego. Nie dzieje się nic takiego co mogłoby czytelnika przerazić. Zabawne dialogi wywołują uśmiech na twarzy, a jednocześnie usypiają naszą czujność. Nie dajcie się zwieść, po autorze można spodziewać się wszystkiego. Potrafi dobrze manipulować. I zastosował to też w "Grzeszniku". Im dalej zagłębicie się w lekturze, tym bardziej będzie zagęszczać się atmosfera. Nic już nie będzie takie proste. Zacznie się Wam w końcu wydawać, że razem z bohaterem tracicie zmysły. Towarzyszyć będzie Wam lęk i groza. Otoczy Was mrok. Będziecie mieć omamy. Nie będziecie wiedzieć co jest prawdą, a co fikcją. Będzie Was intrygować, co dalej... Będzie się działo. Co? Przeczytajcie sami.

Również bohaterowie zostali wspaniale wykreowani. Są to postacie z krwi i kości, wykreowani z najmniejszymi detalami. Co najważniejsze, bardzo realni. Zdawać by się mogło, że gdzieś po świecie błąkają się ich pierwowzory. Jedni bawią, przyciągają sympatię czytelnika, z kolei drudzy wzbudzają pogardę i strach, czyli jest tak, jak być powinno, albo i lepiej. Psychika głównego bohatera ukazana została bardzo realistycznie. To człowiek, który ma swój charakterek i wady, ludzkie ułomności, ale im lepiej go poznawałam, tym lepiej go rozumiałam. Nawet mu współczułam. Wiecie, w końcu gangster też człowiek.

Podsumowując, książkę czyta się bardzo szybko, nie wiadomo nawet, kiedy mijają kolejne rozdziały. I tym razem Artur Urbanowicz mnie nie zawiódł, dostarczył mi swą książką mnóstwo emocji, dał do myślenia. Uwierzcie, warto sięgnąć po "Grzesznika". Koniecznie przeczytajcie i oceńcie sami. Jeśli ktoś z Was nie czytał też "Gałęziste" to zachęcam do sięgnięcia również po tę pozycję. Ja z niecierpliwością będę czekać na kolejną książkę autora.





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Autorowi.



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Czytam, bo polskie, Olimpiada czytelnicza, Dziecięce poczytania